Szybcy i wściekli 9 – tak, śmignęli na ekranie po raz dziewiąty!

Bogdan Maliszewski22 sierpnia, 2025

Szybcy i wściekli 9 to prawdziwy prezent dla najbardziej wytrwałych fanów serii – choć raczej nie dla tych „ortodoksyjnych”, którzy wciąż z nostalgią powtarzają, że „kiedyś to były wyścigi uliczne”. Ci zapewne dostaną tutaj ataku nerwowego, bo film oferuje tak gigantyczną dawkę niedorzeczności, że niejeden astrofizyk dostałby od tego migreny. Ale… na tym właśnie polega jego urok. Scenariusz jest dziurawy jak ser szwajcarski, akcja pędzi na złamanie karku, a ilość mrugnięć okiem i nawiązań do dwudziestoletniej historii serii przyprawia o zawrót głowy. I dobrze – nie ma czasu na refleksje czy analizowanie logiki, tu liczy się tempo i widowisko. Jeśli trzeba drugi raz retroaktywnie przerobić wydarzenia z Tokio Drift – czemu nie?

Szybcy i wściekli 9 cały film po polsku – obsada i fabuła

A pamiętacie jeszcze krótkometrażówkę Los Bandoleros w reżyserii Vina Diesela i pobyt Dominica na Dominikanie (nomen omen – niezła gra słów)? Jeśli nie, to spokojnie – twórcy i tak o tym przypomną. Okazuje się bowiem, że grana przez Cardi B bohaterka to… siostra postaci z tamtego shorta. Tak, to ten typ filmu – im bardziej absurdalnie, tym lepiej. Abstrahując od całego tego mącenia w „kanonie” serii i nadmiaru intertekstualnych żartów (od złoczyńców analizujących, którą postacią z Gwiezdnych wojen są, po jedyne w historii naprawdę śmieszne nawiązanie do Minionków), trzeba przyznać, że jakaś fabularna oś wciąż tu istnieje. Tyle że próba streszczenia jej brzmi jak opis gry komputerowej, w której kolejne misje służą wyłącznie do przejścia od jednej absurdalnej akcji do następnej.

Dom (Vin Diesel) i Letty (Michelle Rodriguez) próbują cieszyć się emeryturą i wychowaniem małego Briana, ale spokój kończy się, gdy reszta ekipy zgłasza alarm: Pan Nikt (Kurt Russell) schwytał cyberterrorystkę Cipher (Charlize Theron), po czym sam wpada w zasadzkę paramilitarnej bandy złożonej z superszpiegów i szemranych bogaczy. Stawką okazuje się Projekt Aries – hi-techowe jajo Fabergé w dwóch częściach, które po złączeniu daje możliwość zhakowania dowolnego komputera na świecie.

Padło na Johna Cenę, czyli kolejnego wrestlera

Jakby tego było mało, na czele polujących na ów artefakt stoi Jakob (John Cena) – zaginiony brat Doma i Mii (Jordana Brewster). O jego istnieniu nikt wcześniej nawet się nie zająknął, ale cóż… rodzina zawsze może zaskoczyć. Dalsza część historii to prawdziwy wyścig przez glob: od Ameryki Środkowej, przez Tokio i Tbilisi, aż po orbitę okołoziemską. A na dokładkę – najdziksze terytorium ze wszystkich: Wielką Brytanię, ojczyznę perwersyjnych degeneratów i ponurego humoru.

Ponieważ konflikt między Vinem Dieselem a Dwayne’em Johnsonem sprawił, że ten drugi został odsunięty na boczny tor (i według własnych słów nie planuje już powrotu do głównej serii), potrzebne było nowe nazwisko, które wypełni lukę. Szybcy i wściekli 9 cały film stawia na Johna Cenę – kolejnego wrestlera, który całkiem nieźle odnalazł się na wielkim ekranie (choćby w Bumblebee). W roli Jakoba Toretto sprawdza się zaskakująco dobrze, nawet jeśli sam wątek – podobnie jak wiele innych w tej franczyzie – pachnie na kilometr tanią telenowelą.

Ale to właśnie znak rozpoznawczy serii: cudownie odnajdywani bracia, dawno niewidziane dzieci, bohaterowie powracający zza grobu wbrew logice – wszystko to stało się codziennością Szybkich i wściekłych. I prawdę mówiąc, jeśli dotrwaliśmy aż tutaj, nie powinniśmy być zaskoczeni. Najnowsza odsłona bije pod tym względem kolejne rekordy, ale czy ktokolwiek naprawdę liczył na coś innego?

Gibson po raz kolejny serwuje irytujący comic relief

Choć dialogi wciąż bywają drewniane jak deski z tartaku, Justin Lin doskonale bawi się absurdami tej serii. Tutaj nikt nie umiera naprawdę – twórcy w każdej chwili potrafią wyciągnąć z kapelusza bohatera uśmierconego kilka filmów wcześniej i dorobić do jego powrotu najbardziej kuriozalne wytłumaczenie. Ale właśnie na tym polega urok Szybkich i wściekłych – zamiast się złościć, widz zaczyna czerpać coraz większą frajdę z każdej kolejnej głupotki.

Ciekawe wątki:

  1. Problem w tym, że bohaterów zaczyna być zwyczajnie za dużo. Helen Mirren i Kurt Russell migną dosłownie na chwilę, Charlize Theron dostaje nieco więcej czasu, ale i tak niewiele ma do zagrania.
  2. Przez większość całego filmu Szybcy i wściekli 9 online towarzyszymy ekipie Doma – niestety już bez duetu Dwayne Johnson – Jason Statham (tak, dostali swój spin-off, ale i tak trochę szkoda).
  3. A sama drużyna? Umówmy się – to nie są aktorskie tuzy. Vin Diesel mamrocze każdą kwestię, Tyrese Gibson po raz kolejny serwuje irytujący comic relief, a reszta po prostu… istnieje w tle.
  4. Najbardziej szkoda Johna Ceny, który w odpowiednich rękach potrafi błyszczeć komediowym talentem. Tutaj zostaje sprowadzony do roli sztampowego osiłka z traumą i zaciśniętą szczęką.

I tak narzekam, ale prawda jest taka, że na seansie bawiłem się znakomicie. Każdy absurd przyjmowałem z uśmiechem i od razu czekałem na następny. Lin dał tej serii drugie życie, a teraz wykręcił wszystko na jeszcze wyższe obroty. Pozostaje tylko pytanie: czym jeszcze zaskoczą nas twórcy w dziesiątej odsłonie? Może Dom poleci w kosmos rakietą z grillem w bagażniku?

Bogdan Maliszewski

Miłośnik kina i założyciel serwisu, który swoją pasję do filmów rozwija od najmłodszych lat. Zaczynał od fascynacji filmami akcji, a dziś z równym entuzjazmem śledzi premiery kinowe i przeszukuje katalogi platform VOD. Regularnie publikuje recenzje, aktywnie udziela się na forach i nie omija żadnej ważnej premiery. Największą sympatią darzy dynamiczne thrillery, inteligentne komedie oraz produkcje, które wciągają widza od pierwszych minut. Szczególnie ceni dobre scenariusze, budowanie atmosfery i silne emocje – od napięcia po wzruszenie.

Udostępnij: