Bez litości 3. Ostatni rozdział – McCall wjeżdża i rozjeżdża po raz trzeci

Bogdan Maliszewski24 sierpnia, 2025

McCall trafia do malowniczego, spokojnego miasteczka. Na pierwszy rzut oka to raj – życie płynie tu uczciwie, ludzie troszczą się o siebie nawzajem, tradycja szacunku i wzajemnej pomocy trwa od pokoleń. Dla McCalla to miejsce, którego szukał od dawna – oaza spokoju, równowagi i prostych wartości. „Chyba znalazłem swoje miejsce” – przyznaje bohater. Ale ten pozorny spokój jest tylko fasadą. W tle czai się zło – ci, którzy pod maską „opiekunów” ściągają haracze, żądają coraz wyższych danin i trzymają mieszkańców w strachu. Różnica względem klasycznych historii, takich jak Siedmiu wspaniałych, jest jednak znacząca: tu nikt nie prosi o ratunek, nie zbiera pieniędzy na najemników. McCall jest po prostu obecny – i sam z siebie staje się tym jedynym „wspaniałym”, który nie potrafi przejść obok krzywdy obojętnie.

Bez litości 3. Ostatni rozdział cały film po polsku – opis i obsada

Denzel Washington w tej roli nie potrzebuje efektownych popisów. Nie ma tu brawurowych pościgów ani widowiskowych kaskaderskich scen. Wystarczy spojrzenie – intensywne, pełne niewypowiedzianej siły – by widz wiedział, że wszystko zostało już przesądzone. To właśnie charyzma Washingtona sprawia, że film działa nawet tam, gdzie twórcy pozwalają sobie na uproszczenia. Bez litości 3. Ostatni rozdział cały film różni się od współczesnych akcyjniaków. McCall nie jest Johnem Wickiem, a dzieło nie próbuje naśladować stylu Chada Stahelskiego. To kino staroszkolne – skupione na jednym, precyzyjnym uderzeniu, sprytnym fortelu, spokojnym, ale bezlitosnym rozrachunku. I w tym tkwi jego siła.

Tym razem dla Roberta McCalla to nie jest sprawa osobista – przynajmniej nie w takim sensie, jak w poprzednich częściach. Zmiana scenerii także robi swoje: brudne, mroczne ulice Ameryki ustępują miejsca wąskim uliczkom włoskiego miasteczka. To powiew świeżości, dzięki któremu seria unika wrażenia powtarzalności i dostaje nową energię. „Bez litości 3” ma jednak zupełnie inny rytm. Tempo jest spokojniejsze, a ograniczona liczba scen akcji pozwala mocniej wybrzmieć przemianie McCalla. Bohater zdaje się w końcu odnajdywać raj na ziemi – miejsce pełne harmonii i spokoju – ale i ono ma swoją skazę. Zagrożenie czai się blisko, a jeśli nie zostanie wyeliminowane, zniszczy wszystko, co dobre.

Tempo filmu nie przypomina typowych akcyjniaków

Już pierwsza scena sugeruje, że nie będzie tu taniego efekciarstwa ani schematycznych popisów. Gdy poznajemy McCalla, jest on już po swojej „robocie”, a kamera skupia się nie na samej walce, lecz na jej krwawych skutkach. Paradoksalnie, to działa mocniej niż typowa scena akcji. Na kolejne starcie trzeba chwilę poczekać, a do końca pozostaje już tylko finał – i zamiast napuszonego, widowiskowego pojedynku dostajemy coś bardziej kameralnego. Pojedynek, który zamyka trylogię w sposób zaskakująco prosty, ale i satysfakcjonujący.

Reżyseria scen akcji tym razem wspina się na wyższy poziom. Owszem, dostajemy to, czego oczekują fani serii – dynamiczne i perfekcyjnie nakręcone starcia, które od zawsze były jej znakiem rozpoznawczym – ale tutaj widać większą dbałość o szczegóły.

Każda scena wydaje się bardziej przemyślana, a dzięki temu ciekawiej poprowadzona i lepiej zbalansowana z chwilami ciszy, napięcia i refleksji. Tempo nie przypomina typowych akcyjniaków – bywa spokojniejsze, ale to tylko potęguje efekt. I działa znakomicie.

Na plus wypada również powrót Dakoty Fanning. Rozbudowana relacja jej postaci z McCallem wnosi dodatkowy emocjonalny ciężar, a chemia między aktorami wyraźnie pokazuje, że współpraca na planie była wyjątkowo udana. „Bez litości 3” to w gruncie rzeczy film akcji w starym stylu – solidny, mięsisty, pozbawiony zbędnego blichtru, za to pełen klasy. Jeśli lubicie oglądać, jak bezwzględni złoczyńcy ponoszą konsekwencje swoich czynów w brutalnych, świetnie zrealizowanych sekwencjach, a jednocześnie cenicie bohatera, który ma coś więcej do zaoferowania niż tylko siłę pięści – ten seans zdecydowanie was nie zawiedzie.

Produkcja opiera się na charyzmie Denzela Washingtona

Cały film Bez litości 3. Ostatni rozdział online opiera się przede wszystkim na charyzmie Denzela Washingtona i starannie zaplanowanych scenach akcji. Dla części widzów może to być za mało, by mówić o naprawdę wielkim widowisku, ale inni od razu docenią, że Bez litości 3. Ostatni rozdział cały film z lektorem nie próbuje udawać wnikliwego thrillera z wielopiętrową intrygą. To powrót do korzeni – skromniejszy, bardziej stonowany, a przez to też autentyczniejszy.

Na pewno jest to produkcja lepsza od drugiej odsłony, w której na siłę próbowano stworzyć spektakularny blockbuster, zamiast postawić na kameralne kino akcji z bohaterem, którego zwyczajnie się lubi. Pod względem technicznym trzecia część także prezentuje się korzystniej – tym razem uniknięto przesytu CGI średniej jakości, stawiając na bardziej realistyczne rozwiązania.

W naszym rankingu trylogii Bez litości 3 plasuje się solidnie na drugim miejscu. Trudno jednak sądzić, by jakakolwiek kontynuacja mogła kiedykolwiek przebić świeżość i siłę debiutanckiego filmu. To trochę jak z serią o Johnie Wicku – dopiero zmiana kierunku pozwoliła nakręcić coś niemal równie dobrego, ale już zupełnie innego.

Bogdan Maliszewski

Miłośnik kina i założyciel serwisu, który swoją pasję do filmów rozwija od najmłodszych lat. Zaczynał od fascynacji filmami akcji, a dziś z równym entuzjazmem śledzi premiery kinowe i przeszukuje katalogi platform VOD. Regularnie publikuje recenzje, aktywnie udziela się na forach i nie omija żadnej ważnej premiery. Największą sympatią darzy dynamiczne thrillery, inteligentne komedie oraz produkcje, które wciągają widza od pierwszych minut. Szczególnie ceni dobre scenariusze, budowanie atmosfery i silne emocje – od napięcia po wzruszenie.

Udostępnij: