Biedne istoty – pokręcony seans, który zapamiętacie na długo. Oj tak

Mariusz Wasilewski24 sierpnia, 2025

Po głośnym triumfie w Wenecji Biedne istoty wreszcie zawitały na ekrany kin. Film, oparty na powieści z końca XX wieku, opowiada historię Belli Baxter – współczesnej wariacji na temat potwora Frankensteina. To istota powołana do życia po przeszczepieniu mózgu dziecka do ciała zmarłej matki. Jej losy to zarazem podróż ku samowyzwoleniu: odrzuceniu konwenansów, przełamaniu seksualnych tabu i odkryciu własnego człowieczeństwa – nie tego nadanego przez stwórcę, lecz tego definiowanego na nowo, według jej własnych zasad.

Biedne istoty cały film po polsku – streszczenie, obsada

Całość jawi się jako zuchwały, antymieszczański bildungsroman w kostiumie filozoficznej przypowieści. Satyrę wymierzoną w wydumaną burżuazję uzupełnia kąśliwa krytyka purytanizmu obyczajowego, który – mimo rzekomego postępu – wciąż nie chce zniknąć ze świata. „Bóg umarł”, zdaje się mówić film, „ale społeczeństwo wciąż próbuje żyć, jakby nic się nie zmieniło”. Yorgosa Lanthimosa najłatwiej rozpoznać po filmach, które nie pozwalają widzowi siedzieć wygodnie w fotelu – wchodzą pod skórę, budzą niepokój i wywołują uczucie dyskomfortu. Jego bohaterowie zwykle przypominają ludzi tylko z zewnątrz – wyprani z emocji, martwi w środku, uwięzieni w świecie pozornie zwyczajnym, a jednak całkowicie obcym.

Tym razem jednak reżyser odwraca role. Zamiast opowiadać o dziwnych postaciach w realistycznym tle, kreuje świat tak wykręcony i groteskowy, że to właśnie on zaczyna kształtować ludzi – łamać ich, naginać, czynić z nich puste skorupy i karykatury samych siebie. Cała historia rozpoczyna się od bluźnierczego eksperymentu Godwina (Willem Dafoe) – aktu buntu wobec natury. Nic więc dziwnego, że Biedne istoty cały film odrzuca klasyczne mimesis. Prawda? Jest tu jedynie umowna, nudna, niewarta zachodu. Lanthimos świadomie łamie zasady, które od czasów antyku miały porządkować opowieści – i robi to z perwersyjną przyjemnością.

Wewnętrzne etykiety – ofiara, zbawicielka, buntowniczka

Efekt? Świat cudownie sztuczny, przesadnie wymuskany, pełen teatralnego przepychu, a jednocześnie skonfrontowany z tym, co najbardziej ludzkie. Bo gdzieś w tym chaosie, w nadmiarze ekscesów i zaskakującej ilości cielesności, kryje się opowieść boleśnie bliska każdemu z nas: historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, o granicach sprawczości i o tym, jak bardzo pragniemy autonomii. Dorastanie w klatce zbudowanej przez naukowca okazuje się mieczem obosiecznym. Bella pozbawiona jest społecznych doświadczeń, wiedzy o normach czy zasadach międzyludzkich relacji. Jednak to, co mogłoby uczynić z niej bezradną ofiarę, staje się jej największą siłą.

Wychowana w świecie, gdzie eksperyment i obserwacja stoją ponad uprzedzeniami i moralnością, Bella wyrasta na jedyną postać, która naprawdę może wyzwolić się z patriarchalnych schematów parawiktoriańskiej rzeczywistości. Psychologia podpowiada, że często to nie inni ludzie, lecz nasze własne przekonania i wewnętrzne etykiety – ofiary, zbawicielki, buntowniczki – zamykają nas w toksycznych układach. Diana ze Spencer Pablo Larraína, choć desperacko pragnęła wolności, pozostawała więźniem swojego arystokratycznego wychowania. Jej bunt musiał przybrać formę albo autodestrukcyjną, albo infantylną.

Jak traktować rzeczywistość jak niekończące się pole doświadczalne?

Bella idzie inną drogą. Jej perspektywa, naznaczona brakiem wpojonych konwenansów, pozwala traktować rzeczywistość jak niekończące się pole doświadczalne. W efekcie staje się wolnym elektronem – kimś, kto nie podlega regułom narzuconym z góry, nawet jeśli „Bóg” próbował wyznaczyć granice jej istnienia. Tytułowe Biedne istoty to wcale nie potworne twory Boga ani on sam – okaleczony przez przeszłość i własnego ojca. To my wszyscy. Ludzie zniewoleni przez społeczne nakazy, zakazy i oczekiwania. Beneficjenci patriarchatu, którzy nie potrafią porzucić swojej dominacji i uprzedzeń.

Burdelmama, której własna rewolucja feministyczna obróciła się przeciw niej, zamykając ją w pustej skorupie dawnego „ja”. Bogaty cynik, pod maską wyniosłości chowający kruchego chłopca przygniecionego ciężarem świata.

Ale cały film Biedne istoty online to także krytyk, który oburza się na nadmiar nagości, bo tak podpowiedziało mu Twitterowe echo. To widz, któremu film wcale się nie spodobał, lecz pod naporem entuzjastycznych recenzji – takich jak ta – wystawia mu wymuszone „6,5/10”. W gruncie rzeczy każdy z nas staje się własnym sterem, żeglarzem i okrętem. I to nie zewnętrzne zakazy są największym więzieniem, lecz moment, w którym sami uginamy się pod ciężarem cudzych oczekiwań albo własnych wewnętrznych nakazów. Bo to właśnie wtedy ponosimy największą porażkę.

Mariusz Wasilewski

Mariusz to prawdziwy pasjonat kina – bez względu na gatunek liczy się dla niego przede wszystkim dobra historia, silne emocje i wyraziste postacie, które zostają w pamięci. Choć ceni filmową różnorodność, szczególne miejsce w jego sercu zajmują komedie romantyczne. Bliski jest mu również świat komiksów i anime. Kulturę chłonie w każdej postaci – regularnie odwiedza kino, teatr, koncerty, a od czasu do czasu także muzeum. Najczęściej można go spotkać na ulicach Wrocławia, gdzie spacerując, czerpie inspirację z miejskiego klimatu.

Udostępnij: