Kot w butach: Ostatnie życzenie – streszczenie, obsada, ciekawostki [RECENZJE]

Monika Kunecka23 sierpnia, 2025

Puszek Okruszek niejednokrotnie patrzył śmierci prosto w oczy – i za każdym razem wychodził z opresji, jakby sam los sprzyjał jego legendzie. Najgroźniejsi przeciwnicy? Dla niego to tylko kolejna okazja, by udowodnić, że nie ma sobie równych. Kobiety wzdychają na jego widok, trubadurzy śpiewają pieśni przy akompaniamencie kufli mleka, a wrogowie drżą na sam dźwięk jego pazurów przeszywających powietrze. Kot w butach: Ostatnie życzenie cały film zrobił nie lada furrorę na całym świecie!

Kot w butach: Ostatnie życzenie cały film rozwala system!

Ale oto przychodzi moment, którego sam bohater się nie spodziewał – po kolejnej brawurowej przygodzie z pewnym olbrzymem odkrywa, że wykorzystał już osiem ze swoich dziewięciu żyć. Następna pomyłka oznaczałaby definitywny koniec – nie chwilowy upadek, lecz wieczny spoczynek. Zmuszony do odwrotu, rudzielec trafia pod dach ekscentrycznej kociary, gdzie codzienność wypełniają stosy suchej karmy, dziesiątki kocich współlokatorów i wstydliwe, ręcznie robione kapcie. Z dnia na dzień jego legenda blednie, a on sam zaczyna wierzyć, że najlepsze chwile ma już za sobą.

Lecz los lubi zaskakiwać – a gdy świat obiega wieść o mapie prowadzącej do magicznej Gwiazdki z nieba, spełniającej ostatnie życzenie, w Puszku znów budzi się duch wojownika. On dobrze wie, czego pragnie. Problem w tym, że nie tylko on. Goldi i jej trójka niedźwiadków, a także złowrogi Jacek Placek zrobią wszystko, by rudemu bohaterowi pokrzyżować plany…

  • Największa metamorfoza nie mogła spotkać nikogo innego, jak samego kocura ze szpadą.
  • To on dojrzewa, odkrywa w sobie pokorę i – co najważniejsze – uświadamia sobie, że prawdziwa siła nie tkwi w liczbie istnień, jakie ma w zapasie, lecz w przyjaźniach, które tworzy.
  • Zrozumienie, że obok niego stoją wierni towarzysze, gotowi nieść pomoc w każdej chwili, sprawia, że jego dziewięć żyć przestaje mieć aż tak wielkie znaczenie.

O lekkie, komediowe akcenty dba uroczy Perro – pies, który swoją naiwnością i dobrocią zjednuje serca od pierwszych scen. Ten poharatany, wiecznie pogodny kundel, choć nieraz wpada w tarapaty i wymaga ratunku, okazuje się pełnoprawnym członkiem drużyny, na równi z Kitty i Puszkiem. To właśnie on wnosi do opowieści ciepło i naturalność, które trudno zignorować. Mnie jednak najbardziej urzekł wątek Goldi i jej niezwykłej, niedźwiedziej rodziny. Ich historia niesie ze sobą piękne, uniwersalne przesłanie, które czyni „Kota w butach: Ostatnie życzenie” animacją nie tylko pełną humoru i akcji, ale też głębi, która pozostaje w sercu jeszcze długo po seansie.

Joel Fisher doskonale rozumie, w jakie emocjonalne struny uderzyć

Historia Kot w butach: Ostatnie życzenie, którą oglądamy na ekranie, porusza do głębi – nawet najtwardszym widzom potrafi zakręcić się łza w oku. To opowieść, która nie tylko chwyta za serce, ale potrafi je mocno ścisnąć, zmuszając do refleksji. Joel Fisher doskonale wie, w jakie emocjonalne struny uderzyć, by zaangażować widza w pełni i nie pozwolić mu pozostać obojętnym.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że nie mamy tu do czynienia z klasycznym czarnym charakterem. Owszem, pojawiają się postacie negatywne, lecz każda z nich niesie własną historię i powód, by dążyć do spełnienia swojego życzenia. Co ważne – ich motywacje nie sprowadzają się wyłącznie do próżności czy pragnienia władzy nad baśniowym światem. Zwłaszcza wątek Złotowłosej i trzech niedźwiadków okazuje się wyjątkowo dobrze przemyślany i świeży – trudno uwierzyć, że można tak oryginalnie przeinterpretować klasyczną bajkę Roberta Southeya z 1837 roku.

Scenarzysta wzbogacił tę historię także o zupełnie nowego bohatera – Perro. Ten niepozorny, uroczy piesek szybko zaskarbia sobie sympatię publiczności. Jego prostolinijność i dziecięca szczerość nigdy nie wydają się wymuszone; przeciwnie – sprawiają, że od razu czuje się on pełnoprawnym członkiem drużyny. Swoją naturalnością i ciepłem dorównuje towarzyszom podróży, a chwilami nawet kradnie im całe sceny.

Twórcy zadbali także o nowoczesne szlify wizualne. Inspirację zaczerpnięto z „Spider-Man: Uniwersum”, co zaowocowało animacją pełną barw, które wyglądają niczym naniesione pędzlem na płótno. Efekt? Absolutnie oszałamiający. Sceny akcji pulsują dynamiką, a ruch postaci zyskał niezwykłą lekkość i płynność. Kiedy wydawało się, że grafika w „Kocie w butach” osiągnęła już swój szczyt, „Ostatnie życzenie” udowadnia, że sufit wcale nie istnieje – poprzeczkę zawieszono jeszcze wyżej.

Jedna z najciekawszych animacji familijnych ostatnich lat

Nie ma sensu owijać w bawełnę – najnowsze dzieło DreamWorks to jedna z najciekawszych i najbardziej dopracowanych animacji familijnych ostatnich lat. Dostajemy tu historię z mądrym morałem, bohaterów dopracowanych do najmniejszego szczegółu – zarówno w pierwszym, jak i drugim planie – a do tego humor, który bawi i dużych, i małych. Całość wieńczy świetnie dobrana muzyka i wizualny kunszt, od którego trudno oderwać wzrok. Kot w butach: Ostatnie życzenie cały film to hit kompletny, do którego będzie się wracało z przyjemnością. I co ważne – przebija swoją poprzednią część, co w świecie kontynuacji zdarza się niezwykle rzadko.

Kot w Butach: Ostatnie życzenie” to przykład na to, że kontynuacja może być lepsza od oryginału – a w świecie kina to prawdziwa rzadkość. Nowa przygoda rudego szermierza nie tylko dorównuje pierwszej części, ale wręcz ją przewyższa, udowadniając, że nie chodzi tu o odcinanie kuponów czy odgrzewanie kotleta sprzed lat. To pełna werwy i humoru opowieść, która bawi najmłodszych, a starszych widzów zaskakuje dojrzałym tonem oraz mistrzowskim połączeniem CGI z estetyką klasycznej animacji 2D.

Świat przedstawiony jest dopracowany w każdym detalu – barwny, oryginalny i wizualnie olśniewający, sprawia, że aż chce się do niego wracać. Jeśli DreamWorks utrzyma ten poziom, przyszłoroczna premiera „Kung Fu Panda 4” może być równie mocnym uderzeniem. A jeśli nie… zawsze pozostaje Gwiazdka z nieba i jedno dobrze wypowiedziane życzenie.

Monika Kunecka

Kocha kino, sztukę i wszystko, co związane z kulturą. Największą przyjemność sprawiają jej seanse, które pozwalają na chwilę oderwać się od codzienności. Najbliższe jej sercu są filmy grozy, zwłaszcza te z elementami thrillera i akcji. Z sentymentem wraca do bajek z dzieciństwa, ale z równie dużym zaangażowaniem śledzi najnowsze kinowe i serialowe premiery. Szczególnie ceni produkcje tworzone z pasją – takie, w których widać serce, autentyczność i pełne zaangażowanie twórców.

Udostępnij: