Film Jerzego Hoffmana był dowodem nie tylko jego reżyserskiego kunsztu, lecz także rzadko spotykanego w polskim kinie rozmachem. W 1975 roku Potop cały film zdobył nominację do Oscara – choć paradoksalnie polskie władze początkowo wcale nie zamierzały wystawiać go w tym prestiżowym wyścigu. Wszystko zmieniła wizyta w Polsce Bronisława Kapera – wybitnego kompozytora filmowego, polskiego Żyda od lat mieszkającego w Hollywood. Zauroczony dziełem Hoffmana, postanowił sprowadzić je do Stanów i pokazać amerykańskiej publiczności.
Na nowojorskiej premierze pojawiły się prawdziwe legendy. Artur Rubinstein, jeden z najwybitniejszych pianistów XX wieku, odwołał własny koncert, byle tylko zobaczyć ekranizację ukochanej powieści. Takie wydarzenia otwierały przed Hoffmanem drzwi do amerykańskiego snu – po sukcesie Potopu reżyser otrzymał propozycję pracy w Hollywood. Hoffman jednak odmówił. Wiedział, że wybierając karierę w Stanach, zamknąłby sobie drogę do rodzinnego kraju, do rodziców i przyjaciół. Zdecydował więc inaczej – wrócił nad Wisłę, by po latach dokończyć dzieło życia i zrealizować brakującą część sienkiewiczowskiej trylogii: Ogniem i mieczem.
Na TVP Seriale @TVP wybitny film „Potop” pic.twitter.com/Rp7ss4kDAF
— Krzysztof Nakonieczny (@knakonieczny) August 24, 2025
To wszystko było już obecne w oryginale – Redivivus nie zmienia istoty filmu. Cięcia, których dokonali Jerzy Hoffman i montażysta Marcin „Kot” Bastkowski, mają raczej charakter kosmetyczny: zniknęło kilka dłużyzn, wycięto poboczne wątki, które nie wnosiły wiele do głównej narracji.
Jasne, pewne rozwiązania narracyjne i techniczne z lat 70. zdążyły się już zestarzeć. Bitwy, mimo rozmachu, nie imponują skalą tak jak dzisiejsze superprodukcje, a tempo opowieści – zachowane mimo skrótów – wydaje się zbyt „oddychające” dla przyzwyczajonych do nieustannego pędu widzów. Ale czy naprawdę to wada? W epoce, w której jednym tchem ogląda się wielogodzinne sezony seriali albo kilkugodzinne wersje reżyserskie Władcy Pierścieni, trzygodzinny Potop cały film nie boli. Wręcz przeciwnie – pozwala zanurzyć się w opowieści tak, jak dziś rzadko mamy okazję.
Tym bardziej imponujące jest to, że spora część czterdziestoletniego już filmu pozostaje zadziwiająco odporna na upływ czasu. Najlepszym przykładem jest słynny pojedynek Kmicica z Wołodyjowskim – scena, która do dziś potrafi wbić w fotel. Już sama inscenizacja robi piorunujące wrażenie: strugi deszczu, naturalny realizm i świadomość, że Daniel Olbrychski i Tadeusz Łomnicki naprawdę krzyżują szable, bez taryfy ulgowej, bez efektów „montażu na sterydach”. To zarazem starcie aktorskich osobowości – powściągliwego, chłodnego Łomnickiego i pełnego ognia Olbrychskiego. Na ekranie odbywa się pojedynek nie tylko bohaterów, lecz także stylów gry: stara szkoła kontra nowa metoda. To symboliczna zmiana pokoleniowa w polskim kinie, uchwycona w jednym ujęciu.
I właśnie tu tkwi największa siła Potopu: w pełnokrwistych bohaterach, zagranych z maestrią przez aktorów pierwszej ligi – z Olbrychskim na czele. Jako Kmicic wciąż emanuje energią, iskrzy z ekranu tak samo jak przed dekadami. Cały Potop Redivivus przypomina swojego protagonistę – pocięty kolejnym, tym razem montażowym, starciem, ale wciąż żywotny, niepokonany, prący do przodu jak gdyby nic się nie zmieniło.
Przez lata w Polsce zestawiano ze sobą Sienkiewicza i Gombrowicza – jakby obaj pisarze stali po przeciwnych stronach barykady. W mojej pamięci film Jerzego Hoffmana zlewał się dodatkowo z najmniej udaną częścią trylogii, Ogniem i mieczem, i wydawał się kolejną bezkrytyczną ekranizacją narodowego klasyka. Cały film Potop online szybko wyprowadził mnie z błędu. To adaptacja pełnokrwista, momentami bezlitośnie punktująca nasze przywary narodowe.
Skróty i częstsze cięcia – początkowo mogące drażnić – po kilku minutach okazują się zbawienne. Nadają opowieści tempa, dzięki któremu Kmicic zaczyna przypominać popkulturowego superbohatera, a sama Trylogia zbliża się do archetypicznych mitów i legend karmiących największe fabryki snów. Dla tych, którzy jeszcze nigdy naprawdę nie zmierzyli się z Potopem, pokaz nowej wersji jest idealnym początkiem. Bo to najlepszy dowód na to, że w Polsce pracowali kiedyś prawdziwi mistrzowie filmowego rzemiosła. A po nich – czas na kolejnych.
Miłośnik kina i założyciel serwisu, który swoją pasję do filmów rozwija od najmłodszych lat. Zaczynał od fascynacji filmami akcji, a dziś z równym entuzjazmem śledzi premiery kinowe i przeszukuje katalogi platform VOD. Regularnie publikuje recenzje, aktywnie udziela się na forach i nie omija żadnej ważnej premiery. Największą sympatią darzy dynamiczne thrillery, inteligentne komedie oraz produkcje, które wciągają widza od pierwszych minut. Szczególnie ceni dobre scenariusze, budowanie atmosfery i silne emocje – od napięcia po wzruszenie.